Ustawa wdrażająca unijny Akt o usługach cyfrowych przeszła przez Senat z poprawkami, które skracają drogę do zablokowania części nielegalnych treści w sieci. Dla podmiotów prowadzących serwisy z treściami użytkowników to zmiana operacyjna, bo przesuwa termin reakcji z tygodni na dni.
Decyzja administracyjna zamiast sądowej
Najdalej idąca poprawka dotyczy tego, kto wydaje nakaz zablokowania. W sprawach związanych ze stosowaniem przemocy lub gróźb bezprawnych ze względu na rasę, pochodzenie narodowe lub etniczne, wyznanie, bezwyznaniowość albo przynależność polityczną decyzję podejmie Prezes Urzędu Komunikacji Elektronicznej lub Przewodniczący Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji, a nie sąd.
Chodzi między innymi o groźby i nękanie na platformach społecznościowych, które mogą wypełniać znamiona przestępstwa z artykułu 119 Kodeksu karnego.
Rygor natychmiastowej wykonalności
Druga poprawka rozszerza katalog przypadków, w których decyzja o blokowaniu podlega natychmiastowemu wykonaniu. Obejmuje treści dotyczące przemocy i gróźb na tle wskazanym wyżej, a także przyjęcie zlecenia zabójstwa, namawianie lub pomoc w samobójstwie oraz nakłanianie bądź zmuszanie do spowodowania u siebie ciężkiego uszczerbku na zdrowiu. Warunkiem jest wniosek prokuratora lub Policji.
Wiceminister cyfryzacji Dariusz Standerski zaznacza, że to rozwiązanie wyjątkowe, ograniczone do ściśle określonego katalogu przestępstw. „W przypadku najpoważniejszych przestępstw, takich jak przyjęcie zlecenia zabójstwa czy namawianie do samobójstwa, szybka reakcja może uratować czyjeś życie lub zdrowie”, wyjaśnił.
Senat przyjął również poprawkę skracającą czas na przekazywanie dowodów w postępowaniach dotyczących najcięższych spraw.
Co to oznacza dla firm prowadzących serwisy
Przepisy DSA obejmują szeroką grupę usług pośrednich, nie tylko największe platformy. Jeżeli firma prowadzi serwis z komentarzami, ogłoszeniami, recenzjami albo panelem społecznościowym, mieści się w logice tych regulacji i powinna mieć opisaną ścieżkę przyjmowania oraz rozpatrywania zgłoszeń o nielegalnych treściach.
Skrócenie terminów oznacza, że ścieżka musi być realnie obsadzona. Procedura, która zakłada reakcję w ciągu kilku dni roboczych, przestaje wystarczać tam, gdzie decyzja organu podlega natychmiastowemu wykonaniu. Warto sprawdzić, kto w firmie odbiera takie zgłoszenia poza godzinami pracy i jak wygląda zastępstwo podczas urlopów.
Druga rzecz to dokumentowanie. Przy sporze liczy się nie tylko to, że serwis zareagował, ale też kiedy i na jakiej podstawie. Rejestr zgłoszeń z datami i podjętymi działaniami jest tanim zabezpieczeniem, które przy kontroli robi różnicę.
Wicepremier Krzysztof Gawkowski podkreślał przy okazji prac nad ustawą, że bezpieczeństwo użytkowników internetu powinno stać ponad podziałami politycznymi.
Trzecia kwestia to kontakt z organem. Ustawa przewiduje korespondencję z Prezesem UKE i Przewodniczącym KRRiT, więc adres do doręczeń wskazany w serwisie powinien być realnie obsługiwany. Skrzynka, do której nikt nie zagląda, nie wstrzymuje biegu terminów.
Nowe przepisy mają wejść w życie wcześniej, niż pierwotnie zakładano, co skraca okres przygotowawczy. Firmy, które odkładały przegląd regulaminu serwisu i zasad moderacji, powinny wrócić do tego tematu teraz, a nie po publikacji ustawy w Dzienniku Ustaw.