Przez lata woda była w rachunku kosztów pozycją, na którą nikt specjalnie nie patrzył. Dla rosnącej grupy firm produkcyjnych i przetwórczych ten czas się kończy. Podczas Blue Deal Congress 2026 przedstawiono propozycje strategiczne dla dwóch sektorów najbardziej zależnych od dostępności wody, czyli przemysłu oraz rolnictwa i przetwórstwa rolno-spożywczego.
Dlaczego akurat teraz
Argument, który pada w tej dyskusji, jest gospodarczy, a nie ekologiczny. Marek Kowalski, przewodniczący Federacji Przedsiębiorców Polskich, wskazuje, że nowe strategie wodne dla przemysłu i rolnictwa są konieczne, aby Polska mogła utrzymać odporność łańcuchów dostaw, bezpieczeństwo żywnościowe oraz zdolność inwestycyjną. Kluczowe według niego jest przejście od deklaracji do realnych wdrożeń w skali całych sektorów gospodarki.
W praktyce chodzi o sytuację, w której zakład nie może zwiększyć produkcji, bo nie dostanie pozwolenia na większy pobór wody. Albo o taką, w której susza w regionie przerywa dostawy surowca rolnego i zatrzymuje linię przetwórczą. To ryzyka operacyjne, które mają swoją cenę.
Co proponuje strona przemysłowa
Sylwia Łyskawka, ekspertka Federacji Przedsiębiorców Polskich do spraw gospodarki wodnej, przedstawiła „Strategię wodną dla przemysłu w Polsce”, będącą stanowiskiem Komitetu Wodnego FPP. Dokument jest oddolną propozycją środowiska przemysłowego i wkładem do prac nad wdrażaniem Europejskiej Strategii Odporności Wodnej w Polsce.
Wśród postulatów znalazły się między innymi stworzenie wspólnego systemu danych o poborze i zużyciu wody wraz z jednolitą metodą oceny ryzyka wodnego, wprowadzenie zasady „po pierwsze efektywność wodna” przed zwiększaniem poboru oraz rozwój zamkniętych obiegów i ponownego wykorzystania wody technologicznej.
Co to znaczy dla konkretnej firmy
Kierunek jest czytelny. Najpierw trzeba udowodnić, że zużywa się wodę efektywnie, a dopiero potem można prosić o więcej. Firma, która nie potrafi pokazać, ile wody zużywa na jednostkę produktu, znajdzie się na gorszej pozycji w rozmowie z organem wydającym pozwolenie, z bankiem finansującym rozbudowę i z dużym odbiorcą, który raportuje swój łańcuch dostaw.
Pięć rzeczy do zrobienia bez dużych nakładów
- Zacznij mierzyć. Podlicznik na kluczowych odcinkach instalacji kosztuje niewiele, a bez danych nie da się zarządzać niczym.
- Policz zużycie wody na jednostkę produktu. To wskaźnik, o który wcześniej czy później zapyta kontrahent.
- Poszukaj strat. W wielu zakładach największą pozycją okazują się nieszczelności i mycie instalacji, a nie sam proces technologiczny.
- Sprawdź, czy woda używana do chłodzenia lub płukania może krążyć w obiegu zamkniętym. To zwykle najszybszy zwrot z inwestycji.
- Oceń ryzyko wodne swojej lokalizacji i swoich dostawców. Zakład w regionie deficytowym to inne ryzyko niż zakład nad dużą rzeką.
Podsumowanie
Woda przechodzi drogę, którą wcześniej przeszła energia. Najpierw była tanim i niewidocznym zasobem, potem stała się pozycją kosztową, a na końcu elementem oceny wiarygodności firmy. Przedsiębiorca, który zacznie mierzyć zużycie dziś, będzie miał argumenty wtedy, gdy zaczną ich wymagać urzędy, banki i odbiorcy.
Źródło: PAP MediaRoom. Zdjęcie: Fot. Federacja Przedsiębiorców Polskich.
Dodaj komentarz