Panele fotowoltaiczne jako element energetyki rozproszonej

80 mln zł na energetykę rozproszoną. Gdzie w tym miejsce dla firm i spółdzielni energetycznych

Karol
3 min czytania

Narodowy Fundusz Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej przeznaczy 80 mln zł na program rozwoju energetyki obywatelskiej i rozproszonej. Dla firm z branży instalacyjnej, doradczej i budowlanej to zapowiedź konkretnych zleceń, a dla pozostałych sygnał, w którą stronę idzie rynek energii.

Argument, który pada najczęściej

Paulina Hennig-Kloska, minister klimatu i środowiska, wskazuje, że energetyka rozproszona tworzy system odporny na kryzysy i ataki. Podkreśla przy tym, że centralnie można zaproponować rozwiązania legislacyjne, natomiast najważniejsze jest zaangażowanie samorządów i regionów.

Michał Jaros, podsekretarz stanu w Ministerstwie Rozwoju i Technologii, opisuje transformację energetyczną jako jedno z najważniejszych wyzwań, prowadzące w efekcie do modyfikacji całej gospodarki.

Co oznacza energetyka rozproszona w praktyce

Zamiast kilku wielkich elektrowni, wiele małych źródeł blisko odbiorcy. Instalacja fotowoltaiczna na hali, biogazownia przy gospodarstwie, magazyn energii przy zakładzie, spółdzielnia energetyczna kilku podmiotów w jednej gminie.

Dla przedsiębiorcy najciekawsza jest właśnie ta ostatnia forma. Spółdzielnia lub klaster energetyczny pozwala rozliczać energię wewnątrz grupy podmiotów, co przy odpowiedniej strukturze zużycia realnie obniża rachunki.

Gdzie szukać swojego miejsca

  • Firmy instalacyjne i budowlane. Programy publiczne generują popyt, ale wymagają dokumentacji i uprawnień. Warto je mieć wcześniej niż konkurencja.
  • Zakłady produkcyjne z dużym zużyciem w ciągu dnia. To najlepszy profil dla własnej fotowoltaiki, bo produkcja pokrywa się ze zużyciem.
  • Gospodarstwa rolne i przetwórstwo. Biogaz i magazynowanie energii zyskują sens tam, gdzie odpad organiczny już powstaje.
  • Firmy doradcze i projektowe. Wnioski o dofinansowanie to praca, której większość małych podmiotów nie wykona samodzielnie.
  • Wszyscy pozostali. Warto sprawdzić, czy w gminie powstaje klaster energetyczny, bo przystąpienie bywa tańsze niż własna inwestycja.

Autokonsumpcja, czyli gdzie naprawdę są oszczędności

Najczęstszy błąd przy własnej instalacji polega na liczeniu opłacalności od wielkości produkcji, a nie od tego, ile energii firma zużyje na miejscu. Energia oddana do sieci jest rozliczana znacznie mniej korzystnie niż energia zużyta natychmiast.

Dlatego przed decyzją o wielkości instalacji warto przez kilka tygodni sprawdzić profil zużycia. Zakład pracujący od ósmej do szesnastej wykorzysta produkcję z paneli niemal w całości. Firma działająca głównie wieczorem albo w weekendy potrzebuje magazynu energii, żeby inwestycja miała sens, co zmienia rachunek opłacalności.

Spółdzielnia energetyczna i klaster w praktyce

Te formy powstały po to, aby kilka podmiotów mogło dzielić się energią wytworzoną lokalnie. W jednej grupie mogą znaleźć się zakład produkcyjny zużywający energię w dzień, gospodarstwo z biogazownią produkującą w sposób ciągły i budynki gminne o zupełnie innym profilu.

Korzyść bierze się z uzupełniania profili. Tam, gdzie jedna firma musiałaby oddać nadwyżkę do sieci, w grupie zużywa ją sąsiad. Formalności są jednak realne i obejmują umowę, rozliczenia oraz zgodę operatora sieci, więc warto zacząć od rozmowy z gminą i doradcą, a nie od zakupu urządzeń.

Podsumowanie

Kierunek jest przesądzony i wspierany publicznymi pieniędzmi, a decyzje w dużej mierze zapadają na poziomie gminy. Przedsiębiorca, który wie, co planuje jego samorząd, ma przewagę nad tym, który dowie się o programie z komunikatu po rozstrzygnięciu naboru.

Źródło: PAP MediaRoom. Zdjęcie: Fot. PAP/M. Kulczyński.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *