„Dla nas jest to tak, jakbyśmy z roweru przesiedli się do samochodu” mówi Szymon Bałazy, właściciel zakładu kamieniarskiego SB Granit z Zambrowa, o nowym parku maszynowym. Firma działa od 2013 roku, produkuje blaty, parapety, schody, brodziki i okładziny ścienne, a projekt automatyzacji kosztował ponad 4 miliony złotych, z czego ponad 2,3 miliona pokryło dofinansowanie z Funduszy Europejskich dla Polski Wschodniej.
Komunikaty o dotacjach zwykle kończą się na kwocie. Ten akurat zawiera kilka liczb, które dają się przeliczyć na własną sytuację.
Liczba, która mówi najwięcej
Przed inwestycją obróbka metra bieżącego krawędzi zajmowała pracownikowi około godziny. Po wdrożeniu maszyn zajmuje kilka minut. To nie jest kilkunastoprocentowa poprawa wydajności, tylko zmiana rzędu wielkości i dopiero przy takiej skali dotacja na automatyzację zaczyna mieć sens ekonomiczny.
W ramach projektu firma kupiła skaner pomiarowy, pięcioosiową piłę formatową, centrum obróbcze i wycinarkę wodną typu waterjet. Skaner pozwala pracownikowi wprowadzić wymiary od razu u klienta, dzięki czemu w zakładzie na bieżąco widać, na jakim etapie jest zamówienie.
Zanim zaczniesz liczyć własny wniosek, sprawdź, czy w Twoim procesie istnieje operacja, której czas da się skrócić kilkudziesięciokrotnie. Jeśli najdłuższy etap to oczekiwanie na materiał albo decyzję klienta, maszyna tego nie naprawi.
Sezonowość jako prawdziwy powód inwestycji
Najciekawszy fragment tej historii nie dotyczy technologii. „Kamieniarstwo nagrobkowe trwa w Polsce właściwie sześć miesięcy. Żeby utrzymać pracowników przez cały rok, trzeba rozwijać inne segmenty” tłumaczy Bałazy. Firma weszła w realizacje dla wnętrz mieszkalnych i komercyjnych, bo te idą przez cały rok, a przed świętami popyt rośnie.
Automatyzacja była więc narzędziem do rozszerzenia oferty, a nie celem samym w sobie. Maszyny pozwoliły obsłużyć zamówienia indywidualne: stoliki na wymiar, mozaiki dekoracyjne, deski do krojenia z odpadów poprodukcyjnych. Wycinarka waterjet tnie na tyle precyzyjnie, że skomplikowane elementy nie wymagają już wielu operacji ręcznych.
Kolejność jest tu warta zapamiętania. Najpierw problem biznesowy, czyli sześć miesięcy przestoju i ryzyko utraty ludzi. Potem segment, który ten przestój wypełnia. Dopiero na końcu maszyny, które pozwalają go obsłużyć.
Skąd wziąć pieniądze na podobny projekt
SB Granit skorzystał z działania „Automatyzacja i robotyzacja w MŚP” w programie Fundusze Europejskie dla Polski Wschodniej na lata 2021 do 2027. Program obejmuje województwa wschodniej części kraju i jest prowadzony przez Polską Agencję Rozwoju Przedsiębiorczości.
Nabory w tym działaniu są ogłaszane cyklicznie, a terminy i budżety zmieniają się między edycjami. Zanim zaczniesz przygotowania, sprawdź aktualny harmonogram bezpośrednio na stronie PARP, bo informacja sprzed kilku miesięcy bywa już nieaktualna. Firmy spoza Polski Wschodniej powinny szukać odpowiedników w programach regionalnych swojego województwa oraz w ścieżkach krajowych.
Trzy rzeczy do sprawdzenia przed złożeniem wniosku
Wkład własny. W tym projekcie dotacja pokryła nieco ponad połowę wartości. Pozostałe 1,7 miliona złotych firma musiała mieć albo sfinansować. Przy planowaniu patrz na kwotę do wyłożenia, nie na procent dofinansowania.
Ludzie do obsługi. Pięcioosiowa piła i centrum obróbcze wymagają operatora, który potrafi je ustawić. Koszt szkolenia i ryzyko odejścia przeszkolonej osoby to część rachunku.
Trwałość projektu. Dofinansowanie wiąże się z obowiązkiem utrzymania efektów przez określony czas. To zobowiązanie na lata, więc sprawdź warunki w dokumentacji naboru, zanim podpiszesz umowę.
Źródło: PARP za PAP MediaRoom