Zużyty kabel, stare słuchawki, powerbank, który przestał trzymać ładunek. Przedmioty małe, tanie i leżące w szufladzie latami, aż ktoś w końcu postanowi je wyrzucić. I właśnie wtedy zaczyna się problem, bo mało kto traktuje je jak sprzęt elektroniczny.
Pokazuje to badanie WEEE Forum, którego polskie wyniki przedstawiło ElektroEko przy okazji Międzynarodowego Dnia Bez Elektrośmieci. Objęło ono 10 245 osób z dwunastu krajów Europy, w tym 1 009 w Polsce.
Polski wynik jest dwuznaczny
Z jednej strony wypadamy dobrze. Wśród polskich uczestników, którzy kiedykolwiek kupili drobną elektronikę, 14 procent przyznało, że wyrzuciło zużyte ładowarki, kable czy słuchawki do odpadów zmieszanych. To najniższy odsetek spośród wszystkich dwunastu badanych krajów. Dla porównania w całym badaniu było to 23 procent, a w Wielkiej Brytanii aż 36.
Z drugiej strony 32 procent tej samej grupy wrzuciło takie urządzenia do pojemnika na tworzywa sztuczne i metale. To z kolei wynik najwyższy spośród jedenastu krajów, w których pytanie zadano. Średnia wyniosła 21 procent.
To nie jest lenistwo, tylko pomyłka w kwalifikacji
Zestawienie obu liczb układa się w spójny obraz. Polacy nie wyrzucają elektroniki byle gdzie, przeciwnie, starają się segregować. Problem w tym, że kabel albo lampka LED nie są rozpoznawane jako sprzęt elektroniczny, tylko jako plastik z metalem w środku.
Grzegorz Skrzypczak, prezes zarządu ElektroEko, mówi wprost o paradoksie: ludzie chcą postępować właściwie, ale nie rozpoznają drobnej elektroniki jako elektroodpadu. Jak podkreśla, takie przedmioty nie powinny trafiać ani do odpadów zmieszanych, ani do pojemnika na tworzywa i metale.
Dlaczego to sprawa firm, nie tylko gospodarstw domowych
Każde przedsiębiorstwo gromadzi te same przedmioty, tylko w większej liczbie. Wymiana laptopów czy telefonów zostawia po sobie zasilacze, kable i akcesoria, które trafiają do szuflady, a potem do kosza przy biurku.
Tymczasem zużyty sprzęt elektryczny i elektroniczny podlega odrębnym zasadom gospodarowania odpadami, a przedsiębiorca jest ich adresatem na równi z konsumentem. Wrzucenie takich rzeczy do firmowego pojemnika na tworzywa jest nieprawidłowe niezależnie od intencji.
Co zrobić w praktyce
Najprostsze rozwiązanie to wyznaczyć w biurze jedno pudło na drobną elektronikę i opisać je tak, by nie było wątpliwości, co do niego trafia. Kable, ładowarki, baterie przenośne, lampki, myszki i słuchawki.
Druga rzecz to moment wymiany sprzętu. Przy większej wymianie łatwo oddać stare urządzenia zbiorczo, razem z osprzętem. Rozproszenie tego procesu na pojedyncze biurka kończy się tak, jak pokazuje badanie.
Hasło tegorocznej edycji brzmi: „Zużyta elektronika? Do recyklingu. Nie do śmietnika!”.
Dlaczego akurat te przedmioty sprawiają kłopot
Badanie objęło urządzenia małe i niedrogie: ładowarki, kable, lampki, słuchawki, baterie przenośne, elektroniczne zabawki i drobne gadżety. Łączy je jedno, a mianowicie cena. Przy sprzęcie za kilkadziesiąt złotych nikt nie szuka punktu zbiórki tak, jak przy pralce czy telewizorze.
Tymczasem to właśnie w nich znajdują się metale, których odzysk ma sens gospodarczy, a jednocześnie substancje wymagające właściwego potraktowania. Skala bierze się z liczby sztuk, nie z wielkości pojedynczego przedmiotu.
Źródło: PAP MediaRoom, ElektroEko