Szafa serwerowa w centrum danych, zdjęcie ilustracyjne

Data Act wchodzi do polskiego prawa. Nadzór obejmie Prezes UKE

Karol
3 min czytania

Dane z maszyny produkcyjnej, z samochodu służbowego czy z urządzenia zamontowanego u klienta długo traktowano jako zasób producenta sprzętu. Unijny akt w sprawie danych, znany jako Data Act, odwraca tę logikę i daje użytkownikowi prawo dostępu do danych wytwarzanych przez urządzenia, z których korzysta, oraz prawo decydowania o ich udostępnieniu podmiotom trzecim.

Rada Ministrów przyjęła projekt ustawy przygotowany przez Ministerstwo Cyfryzacji, który określa, kto w Polsce będzie czuwał nad stosowaniem tych przepisów.

Prezes UKE z prawem nakładania kar

Organem nadzoru ma być Prezes Urzędu Komunikacji Elektronicznej. Będzie rozpatrywał skargi, prowadził postępowania nadzorcze i nakładał kary za naruszenia, a także pełnił rolę punktu kontaktowego dla obywateli i przedsiębiorców.

Z punktu widzenia firmy istotny jest zapisany w projekcie tryb postępowania. Przed nałożeniem kary Prezes UKE ma wezwać podmiot do usunięcia stwierdzonych naruszeń. Oznacza to, że przedsiębiorstwo dostaje szansę na doprowadzenie praktyki do zgodności, zanim zapadnie decyzja o sankcji.

Czego to dotyczy w praktyce

Zakres jest szerszy, niż sugeruje nazwa. Data Act obejmuje dane generowane przez urządzenia podłączone do internetu, od sprzętu AGD, przez samochody, po maszyny przemysłowe. Resort podaje przykład właściciela pojazdu, który może udostępnić dane z samochodu wybranemu warsztatowi, zamiast być związanym z siecią serwisową producenta.

Ten sam mechanizm działa w relacjach między firmami. Przedsiębiorstwo korzystające z parku maszynowego zyskuje argument w rozmowie o tym, kto ma dostęp do danych eksploatacyjnych i na jakich warunkach. Dla dostawców usług serwisowych i analitycznych otwiera się rynek, do którego wcześniej wejście blokował brak dostępu do danych.

Zmiana dostawcy chmury bez opłat od 2027 roku

Druga część regulacji dotyczy usług chmurowych i jest tym fragmentem, który najszybciej przełoży się na rachunki. Przepisy ograniczają bariery w przenoszeniu danych i usług między dostawcami, a od 12 stycznia 2027 roku przewidują zniesienie opłat związanych ze zmianą dostawcy.

Opłaty za wyjście z chmury, znane jako koszty wyjścia, bywały realną przeszkodą w negocjacjach. Firma, która policzyła, ile kosztuje przeniesienie danych do konkurencji, często zostawała u dotychczasowego dostawcy nie dlatego, że była zadowolona, lecz dlatego, że zmiana się nie opłacała. Od 2027 roku ten argument znika, co powinno wzmocnić pozycję klienta przy przedłużaniu umów.

Wicepremier i minister cyfryzacji Krzysztof Gawkowski zaznacza, że celem jest większa kontrola użytkowników nad danymi przy jednoczesnym ograniczeniu obciążeń regulacyjnych. Resort deklaruje, że krajowe przepisy zawężono do niezbędnego minimum.

Dane dla instytucji w sytuacjach kryzysowych

Akt przewiduje też dostęp instytucji publicznych do określonych danych sektora prywatnego w sytuacjach wyjątkowej potrzeby, na przykład podczas klęsk żywiołowych. To fragment, któremu firmy przetwarzające duże zbiory danych powinny się przyjrzeć przy aktualizacji wewnętrznych polityk.

Źródło: PAP MediaRoom, Ministerstwo Cyfryzacji